4 cze 2015

Recenzja : ''Niezgodna'' Veronica Roth


JEDEN WYBÓR MOŻE CIĘ ZMIENIĆ...

Altruizm, Nieustraszoność, Erudycja, Prawość, Serdeczność to pięć frakcji, na które podzielone jest społeczeństwo zbudowane na ruinach Chicago. Każdy szesnastolatek przechodzi test predyspozycji, a potem w krwawej ceremonii musi wybrać frakcję. Ten, kto nie pasuje do żadnej, zostaje uznany za bezfrakcyjnego i wykluczony.

Ten, kto łączy cechy charakteru kilku frakcji, jest niezgodny – i musi być wyeliminowany...

Szesnastoletnia Beatrice dokonuje wyboru, który zaskoczy wszystkich, nawet ją samą. Porzuca Altruizm i swoją rodzinę, by jako Tris stać się twardą, niebezpieczną Nieustraszoną. Będzie musiała przejść brutalne szkolenie, zmierzyć się ze swoimi najgłębszymi lękami, nauczyć się ufać innym nowicjuszom i przekonać się, czy w nowym życiu, jakie wybrała, jest miejsce na miłość.

Tymczasem wybucha krwawa walka między frakcjami.

A Tris ma tajemnicę, której musi strzec przed wszystkimi, bo wie, że jej odkrycie oznacza dla niej śmierć.
 źródło : lubimyczytac.pl

Po ''Niezgodną'' sięgnęłam tylko i wyłącznie ze względu na jej popularność i dobre opinie. Bardzo lubię też dystopie, to może być kolejny powód. Jeszcze jednym może być jej porównywalność do ''Igrzysk Śmierci'' Suzanne Collins, które bardzo mi się spodobały. Niestety, w tym przypadku na nic się to nie zdało. Powieść nie jest niczym ''Igrzyska'', kompletnie inny klimat i opowiadanie, styl Collins nieporównywanie większy niż Roth. Początek mi się z nimi skojarzył, znajdziemy też tu kilka podobieństw, ale na tym wyliczankę można skończyć. Jest o wiele gorsza. Mnie kompletnie nie zachwyciła, zaznaczam więc, że moja recenzja pochlebną nie będzie.


Przede wszystkim - fabuła. Autorka miała bardzo dobry pomysł, widać ten tak bardzo niewykorzystany potencjał. Podczas lektury rwałam sobie włosy z głowy, jak można nie wykorzystać tego pomysłu, jak można tak to zaprzepaścić. Historia na tak, ale niestety została przez panią Roth brutalnie zepsuta! Początkowo widać, że Autorka dopiero się rozkręca, że nie jest profesjonalistką, że czegoś tu brakuje. To tak jakby lokomotywa powolutku toczyła się ze swojej pierwszej stacji, w połowie drogi przyspieszając, a pod koniec, na ostatnią stację przyspieszyć na maksa, żeby zdążyć na czas, a potem lekko się zatrzymać. 

Po drugie - akcja. Książka mnie tak strasznie znudziła, że czytałam ją tylko z musu. A nuż się rozkręci, a może naprawdę jest dobra, a może coś tam...? Zawiodłam się ogromnie pod tym względem. Niby akcja gna naprzód, Beatrice (później Tris) nagle przechodzi do innej frakcji i tak dalej, ale Veronica Roth opisała to tak bardzo nudno, monotonnie, nieciekawie, że nic tylko ziewać. Na szczęście, jak wcześniej wspomniana lokomotywa, powoli się rozkręciła, ale jedynie na 70% i ani procenta więcej. Gdzie są te emocje, przeżycia? Wszystko lakoniczne. 

Po ostatnie (można tak mówić?) - przewidywalność i styl pisania. Pani Roth chyba sama się znudziła swoją opowieścią i chciała ją jak najszybciej skończyć. Stąd brakujące elementy, niepotrzebne i nudne! dialogi, dziwnie sklejone zdania, błędy powtórzeniowe. Wydarzenia często były bardzo łatwe do przewidzenia, wyłączając końcową wojnę. Która, notabene, jest skrócona do minimum, więcej wiemy o bójkach z Peterem, co ta Tris dziś robiła, a o najważniejszym tak mało... 

Na szczęście w drugim tomie jest już z tą przewidywalnością lepiej, a akcja jest bardziej wartka. Veronica Roth została chyba zmotywowana przez swoich fanów i postanowiła napisać coś lepszego. A może przez pierwszą część tylko nas wprowadzała (chyba zanudzała), albo nie miała pomysłu i tylko chciała jak najszybciej wydać powieść.
Podsumowując, książka aż tak zła nie jest. Ma naprawdę wielu fanów, którzy kochają styl Veronicy Roth i przepadają za tą trylogią, ale także wielu przeciwników. Ja jestem tą pośrodku. Uważam, że arcydziełem to to nie jest, wspaniała także nie, ale do przeciętniaków ją mogę zaliczyć. No dobrze, może coś nawet wyżej. Chociaż wciąż gryzie mnie ten jakże niewykorzystany potencjał, z którego mogłoby powstać coś jeszcze lepszego. Polecam nastolatkom, osobom lubiącym dystopie i fantasy oraz każdemu, kto ma czas. :)

Moja ocena – 5,5/10
Ilość stron - 352

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Ta recenzja jest jeszcze bardziej inna i zróżnicowana, niż sagi Beccy Fitzpatrick. Myślę, że przede wszystkim chodzi o to, że wcześniej musiałam napisać o całej serii, a tu skupiłam się bardziej na treści niż samej historii. Nie wiem, jaki styl recenzowania lubię też bardziej, dlatego będzie i tak, i tak, i pewnie jeszcze inaczej. Ania także na pewno wprowadzi coś swojego. A jej pierwsza recenzja tutaj pojawi się już za tydzień, możecie wyczekiwać. :)

5 komentarzy:

  1. nie czytałam książki, ale oglądałam kawałek filmu ;)

    ♥❀Pisane pasją [klik]❀♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. pisałaś może recenzję książki- if i stay? :)

      Usuń
    2. Nie, bo oglądałam tylko film (o którym pisałam na drugim blogu). ;)

      Usuń
  2. Czytałam książkę i sądzę że jest świetna !
    Pozdrawiam , afaik-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Weryfikacja obrazkowa (już) wyłączona.
Śmiało komentuj, możesz także zostawić link do swojego bloga. W wolnej chwili chętnie zajrzę. Jednak proszę o zbytnie nie reklamowanie się, tego typu komentarze, ''kopiuj, wklej'', będą oznaczane jako spam i usuwane.